Upadek przewoźnika pogrąży cały kraj?

 

  

Trzyprocentowa recesja, drastyczny spadek przychodów z turystyki i olbrzymi wzrost bezrobocia. Czy taki scenariusz czeka Islandię po tym, jak WOW Air nagle zakończył działalność w ubiegłym tygodniu? pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Bankructwo linii lotniczej nie jest szczególnie zaskakującą informacją w obecnych czasach. Rynek lotniczych przewozów pasażerskich jest niezwykle konkurencyjny, a gwałtownie zmieniające się koszty paliwa czy wojny cenowe powodują wysokie ryzyko prowadzenia takiej działalności.

Stosunkowo często można więc usłyszeć, że tysiące pasażerów zostały pozostawione na lodzie, gdy ten czy inny przewoźnik ogłosił upadłość. Do wyjątków można natomiast zaliczyć scenariusz, kiedy bankructwo linii lotniczej staje się wyzwaniem dla całego kraju. W przypadku Islandii mamy niestety do czynienia z tym drugim przypadkiem. Dlaczego koniec lotów WOW Air może popchnąć ten kraj nawet w recesję?

Turystyczny sukces Islandii

Jeszcze w 2010 r. Islandię odwiedzało rocznie blisko 500 tys. turystów. To i tak był dobry wynik, biorąc pod uwagę, że na wyspie mieszka niespełna 350 tys. osób. Po siedmiu latach liczba turystów zwiększyła się prawie pięciokrotnie – według danych Islandzkiej Rady Turystyki (ITB) i wynosiła ok. 2,3 mln.

ITB szacuje także, że w 2017 r. 42 proc. przychodów islandzkiego eksportu dóbr i usług pochodziło właśnie od turystów. Stanowiło to ok. 500 mld koron islandzkich. czyli ok. 4,2 mld dolarów. Ponieważ prawie wszyscy odwiedzający wyspę korzystają z usług przewoźników lotniczych, boom turystyczny stanowił dla nich łakomy kąsek.

Problemy linii były znane od miesięcy

Islandzki Wow Air na dobre rozpoczął działalność w 2012 r. Wtedy przewiózł ok. 100 tys. pasażerów, jak wynika z raportu firmy dla inwestorów z 2018 r. Rok temu miał przewieźć już 3,6 mln pasażerów (część z nich leciała przez kraj tylko transferem).

Według danych przewoźnika odpowiadał on za 37 proc. ruchu lotniczego na stołecznym lotnisku. Mimo olbrzymiego sukcesu linii lotniczej w kontekście udziału w rynku firma borykała się z problemami finansowymi już od połowy ubiegłego roku. Przyczyniły się do tego m.in. wojna cenowa. MFW w analizie dotyczącej Islandii (Article IV Consultation) zwracał uwagę, że ceny biletów lotniczych na Islandii spadły o 25 proc. w porównaniu do 2015 r., a ropa podrożała w tym czasie o 50 proc.

WOW Air miał się także połączyć z innych przewoźnikiem z Islandii, ale do transakcji nie doszło. Jesienią ub.r., według doniesień lokalnych mediów, ministerstwo finansów oraz bank centralny przeprowadzili symulację, że upadek WOW Air mógłby spowodować znaczne turbulencje gospodarcze. Lokalny tygodnik gospodarczy „Rynek” („Markaðurinn”) informował, że według analiz ekspertów zakończenie działalności linii lotniczej spowodowałoby recesję w przedziale 2-3 proc.,13-procentowe osłabienie się korony islandzkiej w 2019 r oraz poważny wzrost bezrobocia.

Sam raport banku centralnego oraz ministerstwa nie został opublikowany, ale w innych publikacjach władze monetarne odnosiły się do analiz bankructwa linii lotniczej. Istnieje jednak szansa, że do tak dramatycznego załamania gospodarczego, jak sądzono jesienią, na szczęście nie dojdzie.

Będzie źle, ale nie tragicznie

W grudniu S&P Global Ratings opublikował cykliczny przegląd dotyczący wiarygodności kredytowej Islandii. Rating został utrzymany na poziomie „A” z perspektywą stabilną, a agencja sporo miejsca poświęciła kwestii WOW Air, przyjmując raczej spokojny ton.

Przede wszystkim S&P zwracał uwagę, że znaczna część kierunków (tych, które dowożą turystów, a nie tranzytowych) jest pokrywana również przez Icelandair, więc ten ruch może być przejęty przez konkurenta. Zmniejszyłoby to negatywne skutki ubytku turystów dla całego kraju. Również, jeśli upadek WOW Air nastąpi poza sezonem (co zresztą się stało), to będzie czas, by wypełnić lukę po WOW Air, gdy nadejdzie szczyt ruchu, czyli okres letni informował S&P.

Do upadku linii Wow Air odniósł się również sam prezes banku centralnego podczas corocznego wystąpienia. Már Gudmundsson 28 marca wspominał o jesiennej analizie dotyczącej scenariuszy dla Islandii po upadku WOW Air, ale zwracał uwagę, że bazowała ona na informacjach z 2017 r. W minionych miesiącach liczba przelotów taniego przewoźnika była o połowę mniejsza od szacunków, stąd i wpływ także powinien być mniejszy.

 

Gudmundsson podkreślał, że „upadek WOW będzie miał negatywny wpływ na wzrost PKB w 2019 r. Jest jednak mało prawdopodobne, by samo to wydarzenie popchnęło Islandię w recesję”.

Dopiero, jak zaakcentował szef banku centralnego, nałożenie się na bankructwo WOW Air chaotycznego brexitu oraz zbyt wysokich żądań płacowych pracowników przełożyłoby się na ryzyko wystąpienia przejściowej recesji.

 

 

 

 

Moda na wakacje wiosną?

 

  

Czy to już moda na wakacje wiosną? Na to wygląda. Ze statystyk serwisu Wakacje.pl wynika, że na przestrzeni ostatnich dwóch lat liczba rezerwacji wiosennych wyjazdów zagranicznych podskoczyła niemal trzykrotnie. I nie ma w tym właściwie nic zaskakującego - urlop przed sezonem to niższe koszty i szansa na uniknięcie typowych dla lipca i sierpnia tłumów.

Tendencja jest wyraźna - według szacunków serwisu Wakacje.pl, zagraniczne wakacje na tę wiosnę zaplanowało o 180 procent turystów więcej niż przed dwoma laty. Polacy najwyraźniej postanowili skorzystać z tego, że mają już do dyspozycji oferty z bezpośrednimi lotami do najpopularniejszych wakacyjnych lokalizacji. Już od kwietnia czartery oferują nam niemal wszystkie regionalne porty lotnicze. Najbardziej obleganymi kierunkami są: Turcja (27 procent wszystkich rezerwacji), Grecja (26 proc.) oraz Hiszpania (11 proc.).

Po pierwsze: Wakacje na luzie


Wiosna to dogodny okres na urlop dla tych, którym zależy na uniknięciu tłumów w restauracjach i kolejek po leżak - wprawdzie wakacje o tej porze roku cieszą się coraz większym zainteresowaniem, to nadal jest to czas, w którym nie musimy się obawiać zatłoczenia w kurortach czy na lotniskach, co w wysokim sezonie bywa uciążliwą stroną wakacji. Mniejsza niż w lecie liczba turystów siłą rzeczy oznacza więcej przestrzeni do wypoczynku w częściach wspólnych hotelu czy na plaży. Ponadto, mniejszy ruch oznacza odwrotnie proporcjonalnie większy wybór preferowanych przez nas hoteli i konkretnych pokojów. Wybierając termin wiosenny, łatwiej będzie nam "upolować" wymarzony wyjazd.

 

 

Po drugie: Przyjazne ceny


Niepodważalnym atutem wiosennych wyjazdów są ceny, znacząco niższe niż w przypadku ofert w sezonie letnim. Za kwietniowy lub majowy pobyt w tym samym hotelu z tą samą opcją wyżywienia i w identycznym pokoju możemy zapłacić nawet kilkadziesiąt procent mniej niż w lipcu czy sierpniu. Z drugiej strony, za kwotę, którą planowaliśmy wydać na letnie wakacje, możemy wiosną otrzymać pobyt w wyższym standardzie - w hotelu z dodatkową gwiazdką czy pokoju o wyższej kategorii. Do tego dochodzą oferty Last Minute, umożliwiające podróżowanie w okazyjnych cenach. Wyjątkiem od tej reguły będzie okres między Wielkanocą a długim weekendem majowym, gdy z powodu dużego ruchu turystycznego stawki będą nieco wyższe.

Po trzecie: Pogoda "w sam raz"


Wiosna to okres, w którym aura sprzyja zarówno turystom pragnącym błogiego relaksu, jak i tym, którzy lubią aktywnie eksplorować odwiedzaną okolicę. W Turcji, Egipcie czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich możemy spodziewać się dwudziestu kilku stopni Celsjusza, co umożliwia beztroskie plażowanie, podczas gdy w lecie - przy trzydziestu pięciu kreskach na termometrze - bywa to w tych krajach utrudnione. Temperatura w Grecji, Hiszpanii czy na Malcie przekracza wiosną 20 stopni, możemy więc swobodnie wypoczywać nad morzem, ale też w przyjemnym klimacie zwiedzać okoliczne atrakcje bez obaw o ekstremalne upały. Także z tego powodu wiosna to świetny czas na wycieczki objazdowe.

Po czwarte: Efekt świeżości


Wyruszając wiosną do wakacyjnych kurortów - szczególnie tych, które zimą nie są dostępne - mamy szansę jako pierwsi poznać wszystkie nowości i niespodzianki, jakie touroperatorzy i hotelarze przygotowali na nowy sezon turystyczny. Hotele często są już odświeżone i wzbogacone o nowe elementy infrastruktury, np. nowe baseny, zjeżdżalnie czy punkty gastronomiczne. Z drugiej strony, musimy też liczyć się z tym, że niektóre usługi lub udogodnienia - np. przewozy busem na plażę czy animacje w języku polskim - mogą jeszcze nie być uruchomione. Warto w związku z tym dokładnie przeczytać warunki wypatrzonej przez nas oferty.

Wakacje.pl

oprac. : eGospodarka.pl

 

Słowacy zapraszają na spacer w koronach drzew.

„Szlak w koronach drzew – BACHLEDKA”usytuowany jest na grzbiecie Spiskiej Magury, bezpośrednio w ośrodku BACHLEDKA Ski & Sun. Można do niego podjechać 3-osobową kolejką krzesełkową lub dotrzeć na piechotę (około 40 minut z dolnej stacji kolejki).  Cały drewniany szlak o łącznej długości 1 234 metrów poprowadzony jest spiralnie nad koronami drzew. Maksymalna wysokość szlaku wynosi 24 m i kończy się okrągłą wieżą widokową o wysokości 32 metrów. Z wieży roztacza się imponujący widok na panoramę Tatr Bielskich, Zamagórza, Pienin z Trzema Koronami oraz Zamkiem w Niedzicy. W dół można zjechać najdłuższą na Słowacji suchą zjeżdżalnią o długości 67 metrów. Jej otwarcie zaplanowane jest w połowie października. Cały “Szlak”  jest przystosowany dla osób niepełnosprawnych. Całkowity koszt inwestycji to 4 miliny EUR.

Ceny biletów wstępu na „Szlak”: dorośli – 8 €, dzieci 6,50 €.  Dzieci do lat 3 maja wstęp gratis.  W ofercie dostępne będą również rodzinne bilety oraz bilety wstępu na „Szlak” połączone z wyjazdem kolejką linową lub skipassem. 
Wstęp na „Szlak” z psem jest zabroniony. Psy będzie można bezpłatnie zostawić w specjalnych wolierach.
“Szlak w koronach drzew” będzie czynny przez cały rok. W ostatnie dni września udostępniony dla zwiedzających będzie w godz. 9:00-18:00, w październiku w godz. 9:00-16:30 a od grudnia w godz. 9:00-16:00.
Więcej informacji na
https://www.facebook.com/chodnikkorunamistromov/  oraz www.bachledka.sk

Akcja Cihelna - wyjątkowe widowisko historyczne

W rejonie miasteczka Kraliky przy granicy z Polską (14 km od Międzylesia) corocznie w sierpniu odbywa się niepowtarzalne widowisko historyczne z udziałem grup rekonstrukcji i wielka parada wojskowego sprzętu i wyposażenia historycznego oraz współczesnych pojazdów – Akcja Cihelna.

Wydarzenie rozpoczyna się historyczną paradą wojskową w okolicy Králíków. Wieczorem na gości czekają imprezy kulturalne na rynku. Główny program odbywa się na terenie Muzeum Wojskowego Králíky i obiektu K- S 14 "U cihelny".

 

Obszar wokól Kralików to najsilniej ufortyfikowany teren w Republice Czeskiej. Znajdujące się tam umocnienia zostały zbudowane w latach 1935-1938. W budowie systemu fortyfikacji bezpośrednio lub pośrednio uczestniczyły setki czechosłowackich firm oraz dziesiątki tysięcy obywateli.

Akcja Cihelna jest wielkim wydarzeniem dla miłośników pojazdów i techniki militarnej. Imprezę odwiedza każdego roku około 20 tysięcy osób.

Na tegoroczną edycję zapraszamy 19-20 sierpnia.

Szczegółowe informacje znajdziemy na stronach: www.akcecihelna.com

 

 

Dzień, w którym Irlandia jest najbardziej zielona

 

 

Gdy Irlandczycy świętują Dzień św. Patryka, bawi się z nimi świat. 17 marca w charakterystyczną dla Irlandii zieleń “ubierają się” m.in.: wodospad Niagara, opera w Sydney, hotel Burdż al-Arab w Dubaju, London Eye. Międzynarodowym zwyczajem stało się też, by tego dnia wybrać się do pubu na toast ze szklaneczką irlandzkiego trunku. A gdyby tak wybrać się wprost do Dublina… 

Zieleń, znak rozpoznawczy Irlandii, widać już z okien samolotu. Nie brakuje jej także w stolicy państwa na wyspie otoczonej wodami Oceanu Atlantyckiego, Morza Celtyckiego, Morza Irlandzkiego i Morza Szkockiego. Takie otoczenie nie pozostaje bez wpływu na klimat. Z jednej strony umiarkowany i przyjazny, z bogatą roślinnością, ale z drugiej strony wywołuje też coś, co trzeba albo polubić, albo zaakceptować. “Deszcz jest częścią Irlandii” - charakteryzuje twórca bloga around-ireland. Jednak na wschodnim wybrzeżu, gdzie leży Dublin, pogoda dokucza Irlandczykom o wiele mniej niż na zachodzie, gdzie częściej dominują wiatry, mżawki i ulewy. 

Czytaj więcej...

Kolejny rok wzrostów w polskiej branży hotelarskiej

  Hotelarze położą silny nacisk na rezerwacje bezpośrednie

Rok 2017 zapowiada się bardzo dobrze dla branży hotelarskiej w Polsce. Czekają ją kolejne wzrosty na wielu płaszczyznach, a zwłaszcza w sprzedaży online, gdzie przewidywany jest przyrost mogący przekroczyć nawet 20 proc. W przyszłym roku hotelarze zwrócą większą uwagę na niezwykle ważną w kontekście budowania silnej marki sprzedaż bezpośrednią, a także na kwestię zrównoważonego rozwoju i wykorzystanie nowoczesnych technologii do optymalizacji zysku. Powyższe prognozy znajdują się w IV edycji raportu “Hotel Marketing & Technology Trends”, przygotowywanej przez ekspertów Profitroom przy współpracy z partnerem - firmą doradczą Deloitte.

 


Tegoroczny raport wskazuje na 13 trendów z zakresu technologii, marketingu i sprzedaży, które będą miały bezpośredni wpływ na funkcjonowanie obiektów hotelarskich w 2017 roku. Wśród nich znajdziemy między innymi technologię VR, coraz bardziej popularny livestreaming czy istotne dla komunikacji marketingowej zastosowanie emocji w przekazach do konsumentów. Wykorzystanie tych trendów pomoże hotelarzom w atrakcyjny sposób zaprezentować swój obiekt na tle konkurencji i zachęcić potencjalnych gości do wizyty właśnie w nim.

Podobnie jak w ostatnich 12 miesiącach, w 2017 roku wzrośnie sprzedaż usług hotelarskich przez internetowe kanały sprzedaży. Hotelarze w Polsce będą podejmować działania zmierzające do zwiększenia udziału w sprzedaży tzw. “direct bookingu”, czyli bezpośrednich rezerwacji przez stronę internetową obiektu. Są one korzystne nie tylko z ekonomicznego punktu widzenia, ale także ze względu na wizerunek marki, której siła stanowi swoistą polisę ubezpieczeniową dla hotelu.

Czego jeszcze powinni spodziewać się hotelarze w najbliższej przyszłości? - “Po kolejnym rekordowym roku każdy przedsiębiorca naturalnie zastanawia się nad tym, czy jest to już szczyt koniunktury i czy przypadkiem nie czekają go spadki. W Profitroom jesteśmy w tym zakresie optymistami. Silny popyt powinien utrzymać się jeszcze przez dłuższy czas. Natomiast w tak niepewnych czasach warto zabezpieczać swój biznes. Inwestycja we własną markę może być swoistą polisą ubezpieczeniową hoteli, zapewniającą przychody, gdy popyt globalny okaże się niewystarczający, by obłożyć wszystkie obiekty” - przekonuje Marcin Dragan, Dyrektor Zarządzający w Profitroom.

Planując działania marketingowe w 2017 roku warto także pamiętać o zmianach technologicznych. Rynek jest dziś zdominowany przez urządzenia mobilne. Jak czytamy w Hotel Marketing & Technology Trends, aż 51 proc. stron internetowych w 2016 roku zostało wyświetlonych na tabletach i smartfonach. - “Wyniki te potwierdzają, że posiadanie strony internetowej dostosowanej do urządzeń mobilnych jest w dzisiejszych czasach niezbędne. Dla internautów bardzo ważne jest, by strona WWW szybko się ładowała, była czytelna, przyjazna oraz wygodna w przeglądaniu na małych ekranach. Są to bardzo istotne kwestie potwierdzone badaniami Profitroom, które wykazały, że jeśli mobilna witryna internetowa nie działa prawidłowo na urządzeniach o mniejszych rozdzielczościach to aż 40 proc. użytkowników jest w stanie przerwać jej oglądanie i przejść do innego serwisu” - podkreśla Magdalena Majchrzak, Project Manager w Profitroom.

Eksperci Deloitte zwracają z kolei uwagę na rosnące znaczenie modelu działania opartego o tzw. gospodarkę o obiegu zamkniętym na branżę hotelarską. Jej idea w głównej mierze kojarzy się z łańcuchem produkcyjnym, ale może się ona odnosić również do sektora usług, w tym hotelarstwa. Model gospodarki o obiegu zamkniętym obejmuje szereg działań, które pozwalają zwiększyć efektywność wykorzystania zasobów, wydłużyć czas użytkowania produktów, uniknąć tworzenia zbędnych odpadów oraz wpłynąć na rozwój innowacji.

Przykładem takich działań w branży hotelarskiej mogłoby być korzystanie ze źródeł energii odnawialnej czy implementacja efektywnej strategii zarządzania odpadami, ze szczególnym naciskiem na minimalizację odpadów spożywczych oraz ich wtórne wykorzystanie do produkcji energii. W Polsce funkcjonuje już kilka hoteli działających zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju. - „Gospodarka o obiegu zamkniętym jest wyzwaniem, ale i ogromną szansą dla biznesu hotelarskiego. Poprzez zastosowanie takiej strategii hotele mogą wyróżnić się na tle konkurencji oraz wykazać swoje zaangażowanie w kwestie zrównoważonego rozwoju, na które współcześni konsumenci są coraz bardziej wrażliwi i które, coraz częściej uwzględniają w swoich wyborach” – mówi Julia Patorska, Senior Manager w zespole Sustainability Consulting Central Europe, Deloitte. 

 

 

 

Jaskinie Punkvy otwarte także zimą

 

    Trasa turystyczna wiodąca do Jaskiń Punkvy na terenie Morawskiego Krasu będzie czynna także w sezonie zimowym. Morawski Kras, leżący na północ od Brna, należy do najpiekniejszych terenów krasowych      w środkowej Europie. Odkryto tu ponad 1100 jaskiń, z których pięć jest dostępnych dla zwiedzających.

 

Najliczniej odwiedzane są Jaskinie Punkvy z przepaścią Macocha,    o głębokości 138 metrów. Rocznie przybywa tu około 200 tysięcy turystów z całego świata.  Długość wszystkich korytarzy Jaskiń Punkvy wynosi około 4,5 kilometra. Dla turystów udostępnionych jest 1260 metrów, z których 440 metrów pokonuje się łodzią.

 

Jaskinie znajdują się w kanionie krasowym Pustý žleb, 2 km od centrum informacji i restauracji Skalny Młyn, kierując się w górę rzeki Punkvy. Jeśli nie mamy ochoty na spacer, do jaskiń możemy podjechać kolejką turystyczną. Podczas prawie godzinnej wycieczki zwiedzimy olbrzymie groty i korytarze zdobione stalaktytami i stalagmitami, wiodące aż na dno przepaści Macocha. Tam czeka nas rejs łodzią po głębokiej, podziemnej rzeczce Punkvie. Po drodze zatrzymamy się, aby zwiedzić Grotę Masaryka, słynącą z najpiękniejszych nacieków skalnych.

Jaskinie Punkvy będzie można zwiedzać zimą codziennie, oprócz poniedziałków, w godzinach od 8:40 do 14. Z uwagi na duże zainteresowanie turystów, polecamy wcześniejszą rezerwację.

www.caves.cz/pl/jeskyne/punkevni-jeskyne

 

Ośrodek narciarski Moninec rozpoczyna sezon już w październiku

Moninec (78 km na południe od Pragi) jako pierwszy ośrodek narciarski                w Czechach zainauguruje 26 października sezon zimowy. Pierwszy ruszy wyciąg hotelowy, natomiast górny wyciąg zostanie uruchomiony 17 listopada.  Dzięki nowoczesnej technologii zaśnieżania, narciarze będą tu mogli szusować także, gdy temperatura wyniesie powyżej zera. Ośrodek zainwestował bowiem w tzw. „fabrykę śniegu“ (Snow Factory), pierwsze w Czechach urządzenie do produkcji śniegu w temperaturze nawet do 15 stopni.

Szusować można będzie codzienne, od poniedziałku do niedzieli. Trasa zjazdowa ma długość 170 metrów, jest odpowiednia także dla początkujących narciarzy i dzieci. Na gości zakwaterowanych w ośrodku  Moninec czeka nowa szkółka narciarska.

Więcej informacji: www.moninec.cz

 

Urlop we wrześniu coraz popularniejszy

 Z danych biur podróży i ubezpieczycieli wynika, że coraz więcej Polaków wyjeżdża na wczasy poza szczytem sezonu wakacyjnego. We wrześniu ubiegłego roku na urlop za granicą zdecydowało się o 17 proc. turystów więcej niż w poprzednich latach. Wśród polskich turystów największą popularnością cieszy się Chorwacja. Wyjazd tam deklaruje 14 proc. urlopowiczów. Wczesną jesienią mogą chociażby podglądać zbiory winogron, posmakować świeżych trufli, pospacerować po górskich szlakach lub odwiedzić najważniejsze sanktuarium maryjne.

Dla wielu osób zaletą wakacji po sezonie jest fakt, że we wrześniu nie ma już takich upałów, jak w lipcu i sierpniu. Poza tym turystyczne miejscowości, plaże czy szlaki wycieczkowe nie są już tak zatłoczone jak w miesiącach letnich. W dodatku za ten sam standard i czas wypoczynku można zapłacić nawet o 30 proc. mniej, a atrakcji nie brakuje.

– Do Chorwacji warto przyjechać jesienią, bo są zbiory winogron, młode wino będzie się tłoczyło i piło. Sezon na kalmary, trufle białe i czarne, 18 września na Istrii zaczyna się jeden z największych festiwali w Europie – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Bojan Baketa, dyrektor Narodowego Ośrodka Informacji Turystycznej Republiki Chorwacji.

Specjaliści od promocji turystycznej coraz częściej zachęcają do odwiedzania nie tylko wybrzeża Chorwacji, lecz także innych regionów, które mają do zaoferowania wiele atrakcji.

– Coraz większa liczba polskich turystów zatrzymuje się w regionach sąsiadujących ze Słowenią czy Węgrami. Teraz bardzo mocno promujemy chociażby Zagorje, w pobliżu granicy ze Słowenią. Przepiękny region, można go porównać nawet z Podkarpaciem. Warto też odwiedzić chorwacką Częstochowę – Marija Bistrica. Polacy są na trzecim miejscu, jeśli chodzi o liczby przyjazdów w tym regionie – podkreśla Bojan Baketa.

Czytaj więcej...

 

jankiel
stara_kuznia